niedziela, 27 października 2013

KDJDJEK

Jest jeden rozdział, ale bardzo długi i to na razie jedno opowiadanie ;) za jakiś czas będzie następne, życzę miłego czytania:


Ala (zakochana w Mateuszu) 14 lat

Agnieszka(przyjaciółka Ali) 14

Mateusz ( chłopak, który podoba się Ali) 16

Michał(kuzyn Mateusza) 13 lat



Pewnego słonecznego dnia wybrałam się na spacer po parku. Spacerując rozmyślałam o chłopaku, który mi się podoba.

Ma na imię Mateusz. Jest bardzo przystojny, ma czarne włosy, ciemną karnację i piękne niebieskie oczy, w które mogłabym patrzeć godzinami. Jest pracowitym chłopcem nie to co dzisiejsi chłopcy, tylko by siedzieli przed komputerem. A ten jest wyjątkowy. Podoba mi się od dłuższego czasu. Chce go poznać bo jest moim sąsiadem i chodzimy do jednej szkoły.

Wróciłam do domu i zadzwoniłam do mojej przyjaciółki Agnieszki. Umówiłyśmy się na nocne pogaduszki. Wieczorem zabrałam swoje rzeczy i poszłam do Agi. Gadałyśmy chyba do 3.00 nad ranem .Ale pomogły mi wymyślić plan jak dowiedzieć się o nim wszystkiego i zagadać do niego(czego się bardzo bałam).

Następnego dnia w szkole, kiedy miałam do niego podejść zobaczyłam go z jakąś blondyną na parapecie i z kumplami!! Byłam bardzo wściekła i nie podeszłam do niego!! Ale nie zrezygnuje z Mateusza bo jakaś laska siedziała z nim na parapecie. Siedzieli na parapecie razem jak gołąbeczki, miałam ochotę wydrapać tej małpie oczy. Byłam taka zazdrosna o niego. Po powrocie do domu wzięłam komórę i napisałam sms do kumpla Michała (kuzyna Mateusza) o treści :HEJ! MAM PROŚBĘ MOŻESZ DAĆ MI NUMER TWOJEGO MATEUSZA? BO JEST MI POTRZEBNA KSIĄŻKA pt. ” Romeo i Julia” I MOŻE ON MA? Naściemniałam trochę w tym sms-ie, ale jakoś musiałam zdobyć jego numer, a jak bym powiedziała prawdę Michałowi to by mi później nie dał spokoju i może powiedział by mu o wszystkim. W drodze do szkoły zobaczyłam Mateusza samego i postanowiłam skorzystać z okazji i zagadać do niego. Już byłam blisko lecz……

Przeszkodził nam kolega Mateusza. I znowu klapa!!! Ale nie poddaje się tak łatwo! Jak nie dzisiaj to jutro!!!

Na przerwie popatrzyłam mu się głęboko w oczy. I na lekcji cały czas myślałam o nim i jego pięknych niebieskich oczach. Ma je tak złociste jak gwiazdy na niebie. A tu nagle moje myśli przerwał głos biologicy :

-Ala powiedz nam co wydala skóra?

-yyyy….. (odparłam)

-Dwutlenek węgla, woda, tlen(wyszeptała mi Aga)

-yyyyy dwutlenek węgla, woda i…… tlen (powtórzyłam)

-Siadaj dobrze!!!!

Cudem uniknęłam uwagi. To wszystko przez cudowne oczy Mateusza.

Wieczorem wpadłyśmy z Agnieszką do pizzerii. Zamówiłyśmy małą pizze bo nie było funduszy na większą. Przed pizzą byłyśmy na zakupach. Kupiłam sobie spudniczkę i bluzkę aby olśnić jutro w szkole Mateusza. Czekając na pizze plotkowałyśmy na różne tematy w tym jeden o którym mówię od kilku dni MATEUSZ:

-To kiedy do niego zagadasz?(spytała Aga)

-Dzisiaj napiszę mu sms-a, a jutro ubiorę się do budy w nowe ciuszki żeby zrobić na nim wrażenie.(odpowiedziałam)

-Będziesz wyglądać wystrzałowo

-Myślę, że on też to doceni…Patrz kto tu wszedł…to on. O nie! Zmywamy się!

-Nie ! Poczekajmy przecież zamówiłyśmy pizzę.

-On nie może nas zobaczyć…o nie on idzie w naszą stronę.

-Hej laski mogę się przysiąść?(zapytał)

-yyyy….jasne(odparłam)

-Co robicie w piątkowy wieczór same w pizzeri ? Pewnie czekacie na chłopaków? -

Nie… tak się składa, że jesteśmy wolne…. Ty pewnie czekasz na swoja dziewczyne? (wydusiłam z siebie)

-Nie. Nie mam dziewczyny!

-A ta blondyna, z którą siedziałeś dzisiaj na parapecie?(wtrąciła Agnieszka)

-To kumpela z klasy. Wy myślałyście, że to moja dziewczyna? Ona nie jest w moim typie!!

-Ja na chwilę was opuszczę, idę do toalety.

-Oki

-Dobra

Po chwili ciszy zapytałam patrząc mu w oczy:

-Długo tu mieszkasz?

-Od urodzenia.

-Musisz znać, każdy zakątek tego miasta. Ja mieszkam od 3 lat ale nie znam wszystkich miejsc.

-Chętnie pokaże Ci moje ulubione miejsca.

-Tak? To świetnie.

-Może jutro o 17.00?

-Oki

W końcu Aga wróciła z pizzą. Siedzieliśmy w pizzeri cały wieczór ale Mati szybko się zmył. Ale ja za to opowiedziałam wszystko przyjaciółce, i to że jutro się z nim spotkam.

W nocy nie mogłam zasnąć z wrażenia. Myślałam cały czas o naszym spotkaniu.

Następnego dnia do szkoły ubrałam nową spudnicę i bluzkę z dekoldem.Kiedy koło niego przechodziłam patrzył na mnie i powiedział mi „cześć” i odpowiedziałam mu. Byłam od wczorajszego wieczoru cała happy !!Nie mogłam doczekać się godziny 17.00 .Na lekcjach nie uważałam.

Wielkimi krokami zbliżała się godzina 17.00 ……
W końcu nadszedł ten moment…….Mateusz przyszedł po mnie i zaprowadził mnie nad jezioro. Kiedy zaszliśmy na miejsce rozłożyliśmy koc i usiedliśmy.

Popatrzyłam mu się głęboko w oczy i spytałam :

-Dasz mi swój numer telefonu?

-Masz śliczne oczy (odparł)

-Dziękuje.

Ty też masz ładne!

-Numer? Jasne już podaje….

-Dzięki.

-Tylko napisz do mnie.

-Ok.

Co prawda miałam już jego numer ale jak napisze do niego to będzie wiedział skąd mam jego numer. Później on powiedział, że chciałby pojutrze zabrać mnie do równie pięknego miejsca jak to. Oczywiście zgodziłam się… Rozmawialiśmy i rozmawialiśmy bez końca.

Przy zachodzie słońca Mati złapał mnie za rękę i spytał:

-Miałabyś coś przeciwko gdybym cię pocałował?

-Nie.(odparłam)

Pocałował mnie z języczkiem. Pocałunek nie trwał długo ale był tak lekki jak muśnięcie motylka. Smak jego ust zapamiętam na długo… ma tak delikatne usta, że mogłabym go całować i całować. Oczarował mnie swoim wdziękiem. Kiedy zrobiło się chłodno założył mi swoją bluzę i oznajmił :

-Żebyś mi się tu nie przeziębiła.

-Dziękuje. Ale mi ciepło.

-Nie ściągaj bo zimno jeszcze będziesz chora a tego bym nie chciał.(wtedy poczułam się jak księżniczka, która znalazła swojego księcia)

-Dobrze nie ściągane. Dziękuje, że się tak o mnie troszczysz .

-Nie ma za co.

Zbliżała się późna godzina. Niestety czas do domu. Nie martwiłam się ty bo wiedziałam, że jutro znów się spotkamy w szkole a pojutrze znowu mnie gdzieś zabierze.

Mateusz odprowadził mnie do domu i dał buzi w policzek na dobranoc. Dobrze, że rodzice tego nie widzieli. Tymczasem wieczorem w łóżku notuję do pamiętnika : „Rodzice chyba lubią Mateusza i nie mieli by nic przeciwko żebyśmy zostali parą. Tak myślę. Nawet mój tato wiele razy mówił : „Ale ten Mateusz to pracowity chłopak”. Ale jeszcze nie wiadomo czy nią zostaniemy. Mateusz jest bardzo miły, czuły, opiekuńczy, troskliwy i to jest chłopak moich marzeń, książę z bajki, takiego chłopaka właśnie szukałam. Jestem taka szczęśliwa, że zabrał mnie dziś nad jezioro. Spędziliśmy tam cały wieczór.”

W szkole….
Mateusz podszedł do mnie na przerwie i powiedział:

-Ślicznie dziś wyglądasz, a piegi dodają ci urody,

-Dziękuję (odpowiedziałam i zaczerwieniałam się)

-A z tymi rumieńcami jest ci do twarzy

-Bardzo dziękuję(i uśmiechnęłam się) Spojrzałam mu w oczy i powiedziałam:

-Te niebieskie oczy dodają uroku twojej buzi

-Dziękuję (i zaczął się śmiać, a ja z nim)

Dzwonek na lekcje nam przerwał miłą rozmowę. I rozeszliśmy się pod swoje klasy. Na lekcji nie ustanie myślałam o nim.

Dobrze się składa, że popołudniu się nie spotkałam z Matim bo musiałam zakówać na angielski. Ale i tak się skupić nie mogłam. Widziałam przez okno jak pomaga rodzicom.

Nareszcie upragniona sobota. Rano wstałam i wchodząc z domu bo szłam na angielski, spotkałam Mateuszka i zaczęliśmy rozmowę:

-Hej Ala!

-Cześć Mateusz (odpowiedziałam)

-Gdzie się wybierasz? (spytał)

-Na angielski. -

Właśnie idę w tamtą stronę. Mógłbym Ci towarzyszyć?

-Jasne.

Więc wyruszyliśmy. Na samym początku naszej drogi spytał mnie:

-To o której mogę cię dziś porwać?

-Może być 15.00?

-15.00 mi nie pasuje ale może 16.00?

-Oki -To jesteśmy umówieni.

-Ja tu skręcam ! Papa! Do zobaczenia o 16.00

-Pa!!

Pobiegłam szybko na angielski. Mateusz mnie zagadał i miałam mało czasu żeby dotrzeć na lekcję. Zdążyłam. Po lekcji poszłam na zakupy. Kupiłam sobie nową bluzkę i buty.

Po powrocie szykowałam się na spotkanie z nim. Godzina 15.55. Siedzę już cała jak na „szpilkach”, nie mogę się doczekać gdy go ujrzę. Słyszę pukanie do drzwi wychodzę, a w drzwiach stoi ładnie ubrany Mateusz i mówi:

-Ładnie wyglądasz

-Dziękuję. Ty również.

-To gdzie idziemy?

-Niespodzianka. Zobaczysz jak dotrzemy.

Mati zasłonił mi oczy opaską, wziął za rękę i powiedział :

-Nie odsłaniaj oczu. Obiecaj!

-Obiecuję. Ale gdzie idziemy? Co to za miejsce?

-Zobaczysz.

Nie szlismy długo. Aż wyszliśmy za miasto. Doszliśmy na łąkę pełną kwiatów, było tam cicho spokojnie, z dala od miejskiego hałasu i gwaru. Położyliśmy się na trawie i zaczęliśmy rozmawiać:

-Bardzo ci dziękuje, że mnie tu zabrałeś. Pięknie tu.

-Musze ci coś powiedzieć. Wtedy popatrzył mi w oczy i zaczął mówić

-Tak?

-Nie będę tego ukrywał, że bardzo mi się podobasz i zależy mi na tobie. Nie wiem czy ty…

-Ale…

-Daj mi skończyć. Nie wiem czy ty czujesz to samo. Dlatego nic na siłę. Dam ci czas abyś się zastanowiła.

-Ale ja czuję to samo i nie potrzebuję czasu aby się zastanowić. Właśnie to ci chciałam powiedzieć.

-Wiesz jestem taki szczęśliwy, że spotkałem właśnie ciebie. -

Ja jeszcze bardziej. Kocham cię!

-Jak ciebie też.

Wtedy włożył mi jeżyk do ust.Pocałunki trwały długo i były takie namiętne i soczyste.

Później miałam ochotę wykrzyczeć całemu świat, że jesteśmy parą. Byłam taka szczęśliwa. Usiadłam blisko niego i on mocno mnie przytulił wtedy poczułam jak bardzo mnie kocha. Zerwał mi kwiaty i spytał oficjalnie :

-Zostaniesz moją dziewczyną?

-Tak(odpowiedziałam i dałam mu buziaka).

Szeptaliśmy sobie ciepłe słówka. Z nim czułam się jak w raju i mogło to trwać wiecznie ale co dobre szybko się kończy!!! Niestety nachodził koniec tego pięknego wieczoru i musiałam wracać do domu. Mój Mateuszek odprowadził mnie pod same drzwi i pocałowałam go na dobranoc i powiedziałam:

-Żebym Ci się śniła w nocy!! Dobranoc Misiu!!

-Napewno będziesz mi się śniła(przytulił mnie jeszcze raz) Słodkich snów kochanie.

I rozeszlismy się do domu.

Następnego dnia……
Do szkoły szliśmy razem, byłam cała happy. Prawie spóźniliśmy się na lekcje. Jeszcze zanim doszliśmy do szkoły pocałowałam go namiętnie, bo w szkole nie wolno się całować. Każdą przerwę spędzaliśmy razem. Nawet na jednej lekcji byliśmy razem bo nie było jednej nauczycielki i mieliśmy lekcje złączone.

Minęło kilka cudownych dni, które mi zostaną długo w głowie ….. ale chyba nic nie może trwać wiecznie nawet nasza miłość.

Pewnego wieczory kiedy wychodziłam do Agi zobaczyłam na wycieraczce kopertę. Podniosłam ją i zobaczyłam, że jest zaadresowana do mnie. Więc ja otworzyłam. A w środku zdjęcie mojego Mateuszka z jakąś laską, o to bym nie była zazdrosna ale on ją całował. Myślałam, że nie przeżyje. Pobiegłam ile sił w nogach do Agi. Pokazałam jej foto i kopertę. Prócz tego zdjątka nie było nic, nawet nadawcy.

- Wyjaśnij to, on na pewno by ci tego nie zrobił. (radziła Aga)

- Skąd wiesz, ja mu ufam ale….

- Ale co? Co? Skoro mu ufasz to nie powinnaś się tym przejmować może ktoś chce was rozdzielić i zrobił to z zazdrosci.

- Nie wiem, nie wiem ja już sama nie wiem. Musze iść czym prędzej do Mateusza. Albo nie będę go unikać,

- No co ty zwariowałaś?!! Idź do niego i pokaż mu to foto! To na pewno jakaś pomyłka.

-Nie pójdę. Musze już lecieć ! Nara! (wybiegłam)

- Zaczekaj, zaczekaj …….!!( krzyczała Aga)

Nie mogłam zasnąć. Myślałam cały czas o tej sprawie. Wieczorem on wysłał mi sms-a na którego nie odpisałam. Cały czas zastanawiałam się czy to prawda i jeśli tak to jak on mógł mi to zrobić po tym co mi mówił. Byłam załamana i nie chciałam nikogo słuchać. Rano powiedziałam mamie, że boli mnie brzuch i nie poszłam do szkoły. I tak nie spałam przez całą noc więc mama zobaczyła moje zmęczenie i pozwoliła mi zostać w domu bo myślała, że źle się czuje. Ale ja nie mogłam przestać myśleć o tej sytuacji. Przerażała mnie myśl, że to prawda i chciałam zerwać z Matim.

Po szkole Mateusz przyszedł do mnie…..
Po szkole Mateusz przyszedł do mnie bo zmartwił się, że nie było mnie w szkole. Udawałam, że jestem chora, ale gdy chciał dać mi buziaka odsunęłam się wtedy spytał:

-Co jest?
-Nic po prostu nie chce Cię zrazić…
-Można zrazić bolącym brzuchem….. Co ty gadasz powiedz o co chodzi.
-Skoro tego chcesz powiem Ci…. Widziałam zdjęcie, na którym całowałeś się z inną z tą blondyną z III b . Jak tam możesz, i jeszcze bezczelnie się pytasz co się dzieje…..
-Pokaż mi to zdjęcie to nie możliwe przecież ja się z nią nie całowałem….
-Patrz i co to może nie ty?(mówiłam cała w złości)
-Tak to jestem ja. Nie sprzeciwiam się ale to było jakieś pół roku temu jak z nią chodziłem.
-Jasne, jasne nie kłam….. już Ci nie wierze….
-No co ty Aluś…. mówię prawdę
-Jak mi nie wierzysz to udowodnię Ci to. Zadzwonię po Wojtka on Ci to może potwierdzić.
-Nie, nie!!!! (wykrzyczałam)
-Ale to naprawdę nie było w tym czasie kiedy jesteśmy ze sobą.
-Wyjdź nie chcę już dłużej słuchać ty kłamstw……
-Nie, nie wyjdę do póki mi nie uwierzysz… ja bym ci nie mógł czegoś takiego zrobić. Ja Cię kocham. Zaraz to wyjaśnię. Dzwonie po Wojtka.
Mateusz zadzwonił po Wojtka. Wojtek potwierdził jego słowa. Już sama nie wiedziałam co mam z tym zrobić. Mateusz powiedział:
-Alu ja idę do domu. Dam Ci czas na przemyślenie tego wszystkiego. Ale przyjdę wieczorem i powiesz mi co przemyślałaś. Dobrze?
-Dobrze.
Wyszli. Zamykając drzwi słyszałam jak Mateusz mówił do Wojtka :
-Pomóż mi znaleźć tego anonima, który chce nas rozdzielić i przysyła stare zdjęcia moje i Malwiny. Słusznie, że Ala się tak poczuła bo skąd mogła wiedzieć, że ja kiedyś chodziłem z tą dziewczyną na zdjęciu. Żal mi jej bo musiała tyle wycierpieć. Dlatego chcę wyjaśnić tą sprawę do końca.
-Stary ciebie naprawdę wzięło. Jeszcze cię takiego nie widziałem. Ty chyba jesteś naprawdę zakochany. Pomogę ci wyjaśnić tę sprawę.
Byłam zadowolona z tego co słyszałam. Mateusz nie mógłby mi tego zrobić on mnie naprawdę Kocha!!! Wieczorem nie przyszedł.
Choć drugiego dnia nie byłam tego już taka pewna…..
Zobaczyłam, że Mati siedzi z tą laską ze zdjęcia na parapecie. Tak świetnie się z nią bawił, że nawet mnie nie zauważył. Byłam załamana i już wiedziałam, że to jest prawda. Tamto zdjęcie nie kłamało. Mateusz dość, że mnie zdradza to jeszcze oszukuje. Byłam tak zdesperowana, że wybiegłam ze szkoły. Jedna osoba na której mogę polegać Aga, ona jedna za mną wybiegła i dodała mi otuchy. Po rozmowie z nią wróciłam do szkoły ale dopiero na drugą lekcję. I jak by tego było mało dostałam uwagę za wyjście ze szkoły bez zgody nauczyciela. Aga próbowała mnie wytłumaczyć ale ja się w ogóle nie przejmowałam tym mogłam nawet mieć obniżone zachowanie.
Wracając do domu podszedł do mnie Mateusz.:
-Cześć! (powiedział)
Nic mu nie odpowiedziałam.
-Co jest Ala?
- Miałeś dać mi czas na przemyślenie tego. Jeszcze nie przemyślałam ale jestem pewna po dzisiejszym dniu, że to była prawda !!!! Nrazie!!!
I pobiegłam.
- Zaczekaj, zaczekaj Alu!
Popołudniu kiedy siedziałam na oknie rozmyślając zobaczyłam Mateusz z ….
Popołudniu kiedy siedziałam na oknie rozmyslając, zobaczyłam Mateusza z Malwiną( tą właśnie Malwiną z IIIb). Byłam zła i zrozpaczona. Nie wiedziałam co mam zrobić. Zadzwoniłam do Agi:

-Możesz do mnie przyjść ?

-Za pół godzinki będę mogła.

-Ok to przyjdz do mnie(powiedziałam ze łzami w oczach).

-Co się dzieje?(zapytała zmartwiona Aga)

-Przyjdź to ci opowiem.

-Dobra. Postaram się jak najszybciej.Trzymaj się !

Położyłam się na łóżku rozmyślając o tym wszystkim, Łzy spływały mi po policzku. W końcu przyszła Aga. Opowiedziałam jej wszystko. Aga pocieszała mnie ale ja wiedziałam swoje. Namawiała mnie na wypad na pizze. Na początku nie chciałam iść bo nie miałam ochoty. W końcu dałam się przekonać. Poszłam tylko po to aby choć przez chwilkę o nim nie myśleć.

Kiedy byłyśmy już na miejscu zobaczyłam przy stoliku Mateusza z Malwiną. Od razu wyszłam z pizzeri , pobiegłam do domu ile sił w nogach. Aga za mną. Nie mogłam już tego znieść. Miałam wszystkiego dość. Gdy nagle zadzwonił Mateusz.

-Hej kotku!(powiedział)

-Nie dzwoń więcej. (rozłączyłam się)

Jakieś 10 minut później w moich drzwiach stanął Mati. Aga chciała go spławić lecz nie dał się.

-Co się stało Ala? (zapytał)

-Nie chcę cię znać!(i poszłam do łazienki, aby uciec przed nim)

-Idź już (wygoniła go Aga)

Wyszłam z toalety i oznajmiłam:

-Tak bardzo go kocham, ale boję się, że to już koniec.On najwyraźniej mnie już nie kocha, a co najgorsze może nigdy nie kochał.

-Nie mów tak on napewno cie bardzo kocha .

-To dlaczego umówił się z Malwiną?? I jeszcze to zdjęcie. To mnie dobija,

-Nie wiem może chciał wyjaśnić kto wysłał to zdjęcie.

-Nie broń go. Nie chcę dłużej tego słuchać.Mam dość tego wszystkiego. Zostaw mnie samą.

-Nie. Pójdę po rzeczy i przenocuję u ciebie.

-Co ja bym bez ciebie zrobiła.

-To ja lece i wracam.

Aga spędziła u mnie całą noc. Rano namówiła mnie żebym poszła do szkoły. Wybrała mi ładne rzeczy do ubrania i kazała nie pokazywać, że się przejmuję. Kiedy szłyśmy razem do szkoły zobaczyłam Mateusza….
Kiedy szłyśmy razem do szkoły zobaczyłam Mateusza. Od razu zagadł do mnie. Grzecznie odpowiedziałam i poszłam. Było mi cięzko. Ale jakoś przez to przebrnęłam. Po mału ogarniała mnie myśli, że juz nie będziemy razem.

Kilka dni później Mati przyszedł do mnie. Była u mnie wtedu Martyna(koleżanka z klasy równoległej).

MATI: Cześć Alu!! Dobrze, że jesteście tu oby dwie bo mam coś do powiedzenia.

ALA: To mów bo nie mam zbyt wiele czasu!!!

MARTYNA: To może ja nie będę przeszkadzać.

MATI: Nie przeszkadzasz, wręcz przeciwnie.

ALA:To co chciałeś powiedzieć?

MATI: Martyna jest zakochana we mnie. To ona podrzuciła to zdjęcie tobiei chciała nas rozdzielić.

ALA:A dlaczego spotykałeś się z Malwiną?

MATI: To ona pomogła mi odnaleźć anonima od zdjęć czyli Martynę. Nie dawno była u Malwiny pozyczyć książke, kiedy ona poszła jej szukać Martyna musiała wziąć wtedy to zdjęcie. Malwina myślała, że je zgubiła ale kiedy powiedziałem jej, że ktoś ci je podrzucił pomyślała, że to Martyna. A teraz koleguje się z tobą aby odciągnoąc cie ode mnie.

ALA: Martyna czy to prawda?

MARTYNA:Nie!

MATI: Nie kłam!!! Mam na to świadków. Za wielu osobom o tym powiedziałaś!!!

MARTYNA: Dobra!! To ja podrzuciłam to zdjęcie. Mateusz ona cie nie kocha nie zasługuje na ciebie!! A ja ciebie kocham całym sercem zostań ze mną.

MATI: Jak ci nie wstyd jeszcze o to prosić!! Wyjdź i nie pokazuj się nam więcej na oczy!!!!

MARTYNA: Pożałujecie tego!!!!

Kiedy Martyna wyszła ,Mateusz objął mnie i mocno przytulił. Wtedy powiedziałam:

ALA:Bardzo cię przepraszam!! Za wszystko!! Za to, że ci nie ufałam i uwierzyłam w to zdjęcie.

MATI: Co było minęło. Zapomnijmy o tym. Teraz przytul się do mnie i daj buziaka bo się stęskniłem za tobą,

Siedzielismy razem to późniego wieczora. Martyna chcąc nas rozdzdielić nas jeszcze bardziej do siebie zbliżyła.

Kiedy Mateusz poszedł zadzwoniłam do Agi i opowiedziałam jej o wszystkim. Jak zwylke miała rację. Rozmawiając z nią żaliła mi się o nieudanej randce. Wtedy wpadłam na pewien pomysł….
Następnego dnia idąc do szkoły wstąpiłam do mojego misia.

Mateusz: Cześć!

Ala: Hej!!! Przywitaj się ze mną.



Dał mi ogromnego buziaka.



ALA: Mateuszku, Wojtek ma dziewczynę???

MATEUSZ: Nie ma! A co jesteś nim zainteresowana?

ALA: No co ty głuptasku. Tak soebie wczoraj myślałam i można by zeswatac Agę i Wojtka. Oboje sa samotni i pasuja do siebie idealni. Sam przyznaj.

MATEUSZ: Masz rację. Pomoge ci ty mój geniuszu.

ALA: To wpadnij do mnie po szkole i omówimy to. A na przerwie podpytaj Wotka co mysli o Agnieszce. Ja zrobię to samo z Agą.



Lekcje mijały szybko. W końcu zapytałam Agę:

ALA: Co myslisz o Wojtku?

AGA: Jest przystojny i wygląda na fajnego kolesia. A czemu pytasz??

ALA: A nic, tak z ciekawości.



Po szkole Mateuszek przyszedł jak byliśmy umówieni. Zastanawialismy się jak ich ze soba zapoznać. W końcu wymysliliśmy. Zadzwoniłam do Wojtka:

ALA: Hej!

WOJTEK: Cześc Ala!

ALA: Moglibysmy się jutro spotkać?? Chciałabym porozmawiac o Mateuszu.

WOJTEK: -Nie ma sprawy. To może w parku o 16.00?

ALA: Dobra. To jestesmy umówieni. Trzymaj się.



Później przyszedł czas na telefon do Agi:

ALA: Cześć!

AGA: Hej!

ALA: Mam do ciebie wielką prośbę. Mogłabyś isć za mnie na spotkanie z Wojtkiem, chciałam porozmawiać z nim o Mateuszu, ale zapomniałam, że jutro mam kontrolę u dentysty.

AGA: Nie, zadzwoń do niego i przełuz spotkanie.

ALA: Nie odmawiaj mi. Głupio mi przekładać spotkanie tym bardziej, że to ja o nie poprosiłam… Nie rób mi tego Aguś..

AGA: No dobra…

ALA: Dziękuję, przeproś go ode mnie! Pa!



Mateusz zaczął się śmiać i ja też

Mateusz: Dobrze to zagrałaś!!!

ALA: A gdzie nagroda za to?

CMOOOK !!!

Dostałam buziaka.



Nastepnego dnia po szkole Aga poszła na spotkanie z Wojtkiem. Ja i Mateusz obserwowaliśmy ich. Rozmawiali i śmiali się, wyglądało to jakby dobrze się bawili. Więc postanowiliśmy zakończyc obserwacje. Mateusz zabrał mnie na długi spacer przypadkiem zobaczyliśmy Wojtka i Agę idących w naszą stronę.

AGA: -My juz wszystko wiemy. Zrobiliscie to żebyu nas zeswatać.

ALA: Hahah! Nasz plan się powiódł.

I przybiliśmy sobie z Matim piatki.

Wszyscy razem poszlismy na duża pizzę. Długo siedzieliśmy i gadaliśmy w pizzerii. Wojtek zaprosił Agę do kina , a Mateusz mnie na koncert mojego idola, GOSI ANDRZEJEWICZ. Miała śpiewać w piątek w naszym mieście. Po wyściu z pizzerii Wojtek odprowadził Agę do domu, a Mateuszek zabrał mnie na romantyczny spacer (już drugi dzisiaj) przy świtle księżyca. Usiedlismy na ławce w parku, patrzyliśmy sobie głęboko w oczy.

ALA: Brakowało mi naszych chwil…

MATEUSZ: Mi jeszcze bardziej. Teraz już będziemy razem.

Przytulił mnie mocno. Wyryliśmy sowje inicjały na drzewie i narysowaliśmy tez serce. Później mój misiek odprowdził mnie do domku i dał całuska na dobranoc.

Kiedy szłam już spać , zadzwoniała Aga i opowiadzieła mi wrażenia z dzisiejszego spotkania z Wojtkiem….

Nadszedł piątek….
W końcu upragniony piątek. zaraz po szkole poszłam szykowac się na koncert. Misiek przyszedł po mnie punktualnie. Byłam cała happy, że idę na koncert Gosi Andrzejewicz z moim Mateuszkiem.



MATEUSZ: Ślicznie wyglądasz kochanie!

ALA:Dziękuję ty też. Chodźmy juz proszę.

Mateusz: Idziemy.



Kiedy doszlismy na miejsce Gosi jeszcze nie było. Musieliśmy chwilę poczekać. Chwile spędzone z Mateuszem nigdy nie są zmarnowane. W końcu Gosia wyszła na scenę. Swój koncert rozpoczeła piosenką „MIŁOŚĆ” . Misiek objął mnie i poruszalismy się w rytm piosenki. A na piosence „SŁOWA” poprostu rozpływałam się w rytm muzyki. A te czułe słówka, które szeptał mi Mateusz…. nigdy tego nie zapomnę.

Koncert niestety skończył się szybko. Więc jeszcze poszliśmy do Matiego. Siedzieliśmy, przytulalismy się i gadaliśmy. Było super. Nigdy nie zapomnę tego wieczoru….

Kiedy wróciłam do domu długo myślałam. I dziękowałam Bogu, że dał mi tak głębokie i wielkie uczucie z wzajemnąścią. Byłam bardzo wdzięczna, że spotkałam Mateusza, mojego Mateusza. Żal mi tych osób, które zakochanę sa bez wzajemności….

Ciekawe jak tam Aga po randce z Wojtkiem…. Nie myślałam długo zadzwoniłam do niej:

ALA: Hej! Jak tam po randce ??

AGA: Super!!! Było bosko!!! A u ciebie??

ALA: Było lepiej niż bosko… co ja ci tam bedę mówić jak się spotkamy to ci opowiem…

AGA: OK. To do zobaczenia.

ALA: Pa!

Fajnie, że randka się udała Adze, trzymam za nich kcuki, muszą byc razem.

Zbliżał się długi majowy weekend……
Zbliżał się długi majowy weekend……

Z Agą postanowiłyśmy wybrać się pod namiot do mojej babci na wieś, na kilka dni !!! Namiot rozbiłysmy w ogrodzie.

Zrobiłysmy sobie nocne pogaduchy. Opowiedziałam jej o Mateuszu i jak było na koncercie.Aga opowiadała mi o Wojtku. Jeszcze ze sobą nie chodzą ale wydaje mi się, że będą. Gadałysmy długo ale usnęłam w końcu. Rano obudziły mnie całusy, pomyślałam że to może pies babci. A tu miły widok, ptwieram oczy a nade mną stoi Mateuszek. Była to bardzo miła niespodzianka. Zabrał ze soba Wojtka!

Zjedlismy śniadanie i ja z miśkiem poszlismy na spacerek, a Wojtek z Agą zostali w namiocie.

Zaprowadziłam go nad piękny zalew , było tam poprostu cudnie. To było moje ulubione miejsce u babci. Zrobiliśmy sobie parę fotek dla upamiętnienia cudownych chwil i wrócilismy do namiotu. Była już pora obiadowa więc zjedlismy obiad i moje kochanie pojechało. Lecz jutro mieliśmy się spotkać bo z Agą wracamy do domu.

Kiedy pojechali Aga oznajmiła mi :

AGA: Zgdnij co się stało?

ALA: Chodzicie ze sobą?!

AGA: Tak!!

ALA:Gratuluję!!!!!

Posprzątałyśmy po obiedzie i poszłyśmy się przejść po wsi.

Wielkimi krokami zbliżały się urodzinki Mateuszka. Dlatego chciałam zrobić mu niespodziankę i poprosiłam Agę o pomoc. Oczywiście zgodziła się i wciągnęłysmy jeszcze w to Wojtka. Zrobiłam listę gości i zaplanowałam co kupić na przyjęcie. Zastanawiałam się co ja mu mogę kupić…hmm… w pewnej chwili Agnieszka podsuneła mi pomysł….mogę mu kupic perfumy.

Następnego dnia kiedy wróciłysmy do domu poszła…..
Następnego dnia kiedy wróciłam do domu poszłam do mamy Mateusza aby porozmwaiać o przyjęciu. Oczywiście zgodziła się i zaoferowała swoja pomoc.

Wieczorem Aga poszła z Wojtkeim kupić prezent dla Mateusza. A ja poszłan zrobic zakupy oraz kupić perfumy Matiemu, kupiłam jeszcze ramkę na zdjęcia.

Po porwocie do domu wydrukowałam zaproszenia. Uorodziny juz za dwa dni więc trezba sie śpieszyć. Jeszczez jak to zorganizować żeby Mateusza nie było w domu. Może Wojetk go odciągnie? Nie, przyda się męska ręka do pomocy… hmm… jego kuzyn Michał nam pomoże.

Zaproszenia gotowe, zakupy zrobione pozostał jeszcze tort i telefon do Michała. Nie było jeszcze tak późno wiec zaproszenia poszłam roznieść. A jutro zamówię tort. Kiedy niosłam zaproszenie Michałowi zobaczałyam z nim Mateusza. O nie!!!

ALA: Cześć chłopaki!!

MATEUSZ: Cześć skarbie!!

MICHAŁ: Siema!

MATEUSZ: Co ty tu robisz?

ALA: Przyszłam pomóc Michałowi w zadaniu z matmy ( i mrógłam do Michała oczko)

MICHAŁ: Przyszła mi pomóc…

MATEUSZ: O tej porze?

ALA: Zapomniałam, że jestem z nim umówiona, zasiedziałam się u Agi

MATEUSZ: To ja wam nie przeszkadzam

ALA: To papa!!

Mateusz poszedł….

MICHAŁ: Chciałaś coś ode mnie, że okłamałaś Mateusza?

ALA: Tak. Mam dla ciebie zaproszenie na jego urodziny i prośbę..

MICHAŁ: Jaką?

ALA: Przyjęcie ma być niespodzianką i chciałabym abyś pojutrze w dzień jego urodzin odciagnął go na cały dzień. Żebysmy mogli wszystko przygotować. A po tem przyprowadzić go do domu.

MICHAŁ: Będzie ciężko ale coś wymyślę.

ALA: Dzięki! Wiedziałam, że moge na Ciebie liczyć. Papa!

MICHAŁ: Narazie!

Następnego dnia z samego rana

Wybrałam się na spacer z Matueszem. Zdziwiło go to , że jutro jestem zajeta i nie będe miała czasu dla niego.

MATEUSZ: To co takiego jutro robisz?

ALA: Obiecałam mamie, że pójde z nią na ogródek.

MATEUSZ: A wieczorem?

ALA: Jestem umówiona z Agą na babski wieczór. Przykro mi kochanie ale nie bedę miała jutro czasu dla Ciebie. Ale na poprawę humoru dam Ci buziaka. Nie smutaj się no. Za to dzisiaj jestem twoja.

MATEUSZ: No już lepiej. Daj tego buziaka.

Nagle sms do Mateusza. Nie powiedziałam mi od kogo, tylko to że ma zajęcie na jutrzejsze popołudnie. Już wiedziałam, że to Michał.

ALA: No widzisz nie jestem ci jutro potrzebna.

MATEUSZ: Pewnie, że nie….heh

ALA: haha

MATEUSZ:Mam ochotę Ci eporwać i nie oddawac nikomu.

Nic nie powiedziałam tylko przytuliłam się mocno i pocałowałam go.



Dzień urodzin….
Dzień urodzin … z samego rana wykonałam telefon do Michała.

ALA: Hej !! Jest u Ciebie juz Mateusz?

MICHAŁ: No cześć!! Tak, tak!

ALA : To super! Papa!

Nie tracąc czasu ubrałam się i popędziłam do domu Matuesza. Odpuściłam sobie dzisiaj angielski. Z mamą Mateuszka przygotowałyśmy posiłki. Wojtek poustawiał krzesła , Aga ozdobiła pokój balonami , bibuła itp.

Wszystko wyglądało świetnie!!!

Pozostało jeszcze przebrac się, więc popędziłam do domu, ubrałam się w jeansy i nową bluzkę!!!!

Jeszcze prezenty zapakowałam, miałam problem ze zdjęciem do ramki ale znalazłam nasze wspólne z weekendu majowego.

Godzina 16.30 trzeba się zbirać przed 17.00 miał przyjść Mateusz.

Kiedy przyszłam , wszyscy goscie czekali na solenizanta z niecierpliwością…

Aż to nagle ktoś wszedł:

MATEUSZ: Mamo, Jest tu kto??!!!

Wszyscy razem: NIESPODZIANKA!!!

I zaczęłliśmy śpiewać: STO LAT, STO LAT….!!!!
Mateusz był wyraźnie zaskoczony, a ja zadowolona, że niespodzianka się udała.

Kiedy wszyscy wreczyli Mateuszowi prezenty i złozyli życzenia, przyszedł czas na mnie…

ALA: Wszystkiego czego sobie życzysz, dużo miłości, radości, zdrowia i spełnienia marzeń.

MATEUSZ: Miłość już mam, a marzenie się spełniło bycie z Tobą jest moją radością.

I przytulił mnie do siebie. Bardzo się wzruszyłam jego słowami. Łzy same popłynęły mi z oczu.

Chwilę później:

MATEUSZ: Nie masz czasu dzisiaj, tak babskie pogaduchy . Ty moja mała spryciaro.

ALA: O, ja tu dla Ciebie robię co mogę a Ty tak mi się odwdzięczasz??

Oboje zaczęłi się śmiać.

MATEUSZ:Szczerze mówiąc, to są moje najlepsze urodziny.

Zobaczmy co my tu mamy hmm… perfumy jak miło. A tu co ramka… zdjęcie, nasze zdjęcie.

Postawie je sobie na biurku.Zawsze kiedy będę siedział przy biurku będę pamiętał o Tobie, o nas , o tamtej chwili.

Resztę rozpakuje później. Mogę Panią prosić do tańca?

ALA: Oczywiście, z Panem zawsze.

Kilka szybkich piosnek, a potem wolna. W czasie wolnej piosenki, Mateusz mocno przytulił mnie i powiedział :

MATEUSZ: Kocham Cię!!!

ALA: Kocham Cię!!!



To był cudowny wieczór lecz wszystko szybko się skończyło.

Około 22.00 goście się rozeszli i pozostało sprzątanie.

Uprzedziłam mamę,tzn. spytałam czy mogę nocowac u Matuesza. Trochę zajęło mi przekonanie ją, ale jakoś poszło. Zgodziła się.

Kiedy skończylismy sprzątać:

ALA: Kochanie mam dla Ciebie jeszcze jedną niespodziankę .

MATEUSZ: Zaczyna byc interesująco… jaką?

ALA: Mama zgodziła się nocować u Ciebie. Twoja mama też. Cieszysz się??

MATEUSZ: Pewnie!!!!

ALA: Ale nie myśl sobie , że będziemy spać w jednym łóżku. U Ciebie w pokoju są dwa łóżka prawda?? Bo masz pokój z Szymkiem. Ale twoja mama powiedziała, że na jedną noc Szymek może spać z dziadkiem. Więc Ty śpisz na jednym, a ja na drugim.

MATEUSZ: Niech tak będzie. Idź się kąpać pierwsza! Ja pościele łóżka.

ALA: Dobra tylko wezmę piżamy.

Wychodząc z łazienki słyszłam rozmowę Mateusza z mamą:

MAMA MATEUSZA: Matuesz trzymaj się tej dziewczyny, nawet nie wiesz ile ona prawcy włożyła w przyjecię urodzinowe!

MATEUSZ: Mamo wiem, oan jest moim skarbem!

Bardzo się ucieszyłam z tego co usłyszłam… i z tego, że spodobałam się mamie Mteusza.

Kiedy Mateusz się kąpał, leżałam na łóżku.

Wszedł do pokoju i zobaczył, że śpię, a ja wcale nie spałam, tylko miałam zamknięte oczy.

Matuesz nachylił się żeby mnie przykryć. Usmiechnęłam się i zauważył to.

MATUESZ: Jaki ładny uśmiech widzę.

ALA: Gdzie ja też chcę zobaczyć?

Roześmialiśmy się razem.

ALA: Daj mi buziaka na dobranoc.

Mateusz pocałował mnie gorąco. Pocałunek trwał zaledwie kilka sekund ale był tak namiętny i gorący.

MATUESZ: Dobranoc skarbie!!

ALA: Słodkich snów!

W nocy obudziłam się i zobaczyłam Matuesza, kładącego się obok mnie i całującego mnie po szyji…
W nocy obudziłam się, zobaczyłam Mateusza, który kładł się obok mnie , całując mnie po szyji….

MATEUSZ: Nic nie mów, wiem! Ja tylko chciałem pocałować cię jeszcze raz i przytulić do Ciebie!

ALA: Kładź się, ale musisz się „zmyc” przed świtem, żeby nas towaj mam nie zobaczyła w jednym łóżku bo by sobie coś pomyślała.

Roześmiał się.

ALA: Cicho bo pobudzisz wszystkich. Lepiej przytul mnie, bo zimno mi.

Objął mnie z całych sił i spaliśmy tak do rana.

Obudził mnie smiech ojca Mateusza dobiegajacy z pokoju obok.

ALA: Mateusz, kochanie wstawaj.

MATEUSZ: Jeszcze nie… spać.

ALA: Wstawaj!

MATEUSZ: No już wstaje….wstaje

ALA: Pośpiesz się bo ktoś może wejść do pokoju.

Nareszcie wstał. Pościeliliśmśmy łóżka i poszłam do łazienki się ubrać. Zjedlismy śniadanie i pomykałam do domu. Godzinę później przyszedł po mnie Mateusz bo mieliśmy iść razem do kościoła.

Około 14.oo Mateusz przyszedł do mnie. Rozmawialiśmy tak jak byśmy się 100 lat nie widzieli.Było super jak zawsze zresztą, kiedy jestem z Mateuszem.

MATEUSZ: Jutro do szkoły, bedę się zbierał, napewno chcesz się wyspać.

ALA: Zaczekaj.

Podeszłam do niego i głęboko popatrzyłam w jego piękne niebieskie oczy (bardzo mi się podobają jego oczy są śliczne). Misiek pocałował mnie przed odejściem. Kiedy wyszedł spakowałam tornister i poszłam się kąpać. Póżniej zgasiłam światło i połozyłam się do łóżka. Leżąc, rozmyślałam. A tu nagle sms:

KOCHANIE: Kocham Cie! Szkoda, że nie możesz spać ze mną jak wczoraj! Było super!

ALA: Ja Ciebie też kocham! Jeszcze kiedyś powtórzymy tą noc. Słodkich snów!

KOCHANIE: Dobranoc! Śnij o mnie!



Następnego dnia idąc do szkoły zobaczyłam chłopaka o blond włosach i jasnej cerze bardzo podobnego do Wojtka. Tylko to nie mógł byc on bo obejmował jąkąś blondynę o lodowatym spojrzeniu, Agnieszka nie jest blondynką, ma ciemnobrązowe włosy. Kiedy nieznajomy chłopak obrucił się w moja stronę i zobaczyłam jego twarz, nieznajmoy okazał się Wojtkiem. Gdy mnie zobaczył speszyl się i odwrócił udawając, że mnie nie widzi.

Bardzo mnie to zaskoczyło…

Pomyśłała „Ma napewno dziewczynę na boku”, „Muszę się upewnić zanim powiem o wszystkim Agnieszce”

W szkole zachowywałam się jak codzień, jednak trapiła mnie myśl „Czy Wojtek ma inną”

Postanowiłam już o tym nie myśleć.

Wracając do domu zobaczyłam Wojtka z tą laską. Siedzieli razem na ławce , bawiąc się w najlepsze. Przeszłam tak żęby mnie nie zuwazył. Już wiedziałam co mam o tym myśleć, ale należałoby powiedzieć o tym Adze, a może najpierw z nim porozmawaim hmm…Poradze się mojego Miśka (Mateusza)

Nie musiałam długo czekać aby się go o to zapytać.

Przyeszedł po mnie wieczorem i poszliśmyna spacer.

Opowiadziałam mu o Wojtku, on stwierdził, że to napewno koleżanka, Może rzeczywiście troche przesadzam. Gdy wracaliśmy juz do domu Mateusz, zaprosił mnie jeszcze na pizzę,. Wchodząc do nowo otwartej pizzeri zobaczyliśmy Wojtka z kim? z tą samą blondyną, z którą siedział na ławce, i którą obejmował.

ALA: Mateusz zobacz sam…

MATEUSZ: Widzę, zaraz do niego podejdę.

Bez wahania podszedł do Wojtka i odciagnąl go na bok.

MATEUSZ: Co ty wyprawiasz? Masz taką fajna dziewczynę…

WOJTEK: Ale ja nic nie wyprawiam… to jest…

Matuesz przerwał mu.

MATEUSZ: Zastanów się chłopie czy warto Agnieszke zostawiać dla takiej laski…zastanów się dobrze.

WOJTEK: Ale to moja kuzynka..

MATEUSZ: Co?

WOJTEK : Zawołaj Alę do was zapoznam z nią.

MATEUSZ : A Aga o tym wie?

WOJTEK : Nie, jeszcze jej nie powiedziałem.

MATEUSZ : To na co czekasz aż ktoś za ciebie to zrobi? Ala zadzwoni po Agę

WOJTEK: Dobra

Zadzwoniłam po Agę. Zapoznaliśmy się z Karoliną. Tak miała na imię kuzynka Wojtka. Spędziliśmy miły wieczór .



KONIEC ROKU SZKOLNEGO BYŁ TUZ , TUŻ…
Koniec roku szkolengo był tuż, tuż…



Ostatniego dnia szkoły nie szlismy razem. Ponieważ Mateusz musiał być wcześniej w szkole. Ślicznie wyglądał w garniturze. Poprostu odjazd. Ta jego ciemna karnacja, czarne włosy, niebieskie oczy …. poprostu super!!!! Później wszyscy wyszli w togach. Nie było widać jego czarnych włosów, ale ślicznie wyglądał. Oczywiście zrobiłam mu zdjęcia i kiedy odbierał świadectwo też. Jejku jaki z niego przystojniak/ Te jego urocze spojrzenia kiedy stał na środku, były takie słodkie. Strasznie byłam dumna z niego. Po zakończeniu Mateusz poszedł zanieść papiery do szkoły średniej.

Zdałam sobie sprawę, że już nigdy nie będziemy szli razem do szkoły, może kawałek, nigdy nie będziemy razem wracać, widzieć się na przerwach. Rozmyślając o tym zapomniałam o „Bożym świecie”

Piątkowego wieczoru niestety nie spędziliśmy razem. Mateusz pomagał tacie, a ja „zatopiłam” się w muzyce.

Pierwszy tydzień wakacji zleciał w „oka mgnieniu”. Codziennie się widywaliśmy, patrzeliśmy sobie głęboko w oczy, chdziliśmy na długie spacery przy świetle księzyca. Nasz ostatni dzień razem, przed wyjazdem Mateusza spędziliśmy nad jeziorem. Było cudownie…

Mateusz jedząc loda , ubrudził się jak małe dziecko. Wzięłam wiadro wody i wylałam mu na głowę.. Chciał mnie „udusić”. Kupił drugiego loda i rozbił mi go na twarzy.A potem zlizywał… aż nasze usta się połączyły i namiętnie się całowaliśmy. Potem wrzucił mnie do wody.

MATEUSZ: I co teraz powiesz skarbie?

ALA: O ty….

Chlapalismy się jak małe dzieci. Kiedy wyszłam z wody zobaczyłam , że nie ma mojego ręcznika. Mateusz chciał być taki sprytny i schował mi ręcznik. Ale swój zostawił na kocu. Siadając otuliłam się w jego ręcznik. Słońce tak grzało, że szybko wyschłam.

ALA: I czym sie teraz powycierasz kochanie?

MATEUSZ: Twoim ręcznikiem.

Pobiegłam do wody i wzięłam błoto w rece. Rzuciłam mu na plecy. Pękałam ze smiechu.

ALA: I co teraz powiesz skarbie?

Mówiłam chochocząc.

MATEUSZ: Nic nie powiem.

Wziął mnie na ręce, wrzucił do wody i wytaplał w błocie.

Śmialiśmy sie jak nigdy…

ALA: Teraz proszę mnie obmyć z błota. Włosy też.

MATEUSZ: Z chęcią. I zaczął chlapać wodą. Podszedł bliżej i rękoma pełnymi wody, umył mi plecy. Potem wziął mnie za reke i zaprowadził na koc i i powzciera mnie ręcznikiem.

MATEUSZ: Jak wyschniemy zbieramy się do domu.

ALA: Szkoda, że tak szybko.

Przytulił mnie do siebie.

ALA: Na te dwa tygodnie, kiedy nie będzie Cie blisko mnie, będę mieć wspomnienia z dzisiejszego dnia.

Mateusz nic nie powiedział, tylko jeszcze mocnije mnie przytulił.

Wróciliśmy do domu około 19.00.

O 21.00 jeszcze raz się zobaczyliśmy i pożegnaliśmy długim, namiętnym pocałunkiem.

ALA: Kocham Cię, pamietaj o tym

MATEUSZ: Ja też Cie kocham.

Nastepnego dnia o świcie Mateusz szedł na autobus, który miał po niego przyjechać. Zobaczyłam go przez okno i pomachałam oraz przesłałam całusa i narysowałam na szybie serce. Łzy poleciały mi z oczu.



Pierwszy tydzień upływał leniwie, nudno i wolno…
Pierwszy tydzień mijał bardzo wolno, leniwie i nudno. Z utęsknieniem czekałam na powrót Mateusza. Codziennie do mnie dzwonił, pisaliśmy sms-y. Strasznie dłużył mi się czas bez niego. Pare razy wyskoczyłam gdzieś z Agą , pojechałam do babci na parę dni i po woli czas mi zleciał.
Nareszcie poniedziałek, Mateusz wraca. Wstałam wcześnie rano i wypatrywałam przez okno kiedy przyjedzie jego autobus. Aż tu nagle jedzie niebiesko biały autobus, a z niego wysiada ubrany w czerwoną bluzkę i czarne spodenki mój Mateuszek. Od razu zmierzyłam w kierunku drzwi, wybiegłam na dwór i rzuciłam mu się na szyję.

ALA: Witaj kochanie!

MATEUSZ: OOO jakie miłe powitanie! Tęs…

Przerwałam mu, całując bardzo namiętnie.
Kiedy już w końcu oderwałam się od jego ust, dokończył:

MATEUSZ: Tęskniłem bardzo. Kocham Cię Aluś.

ALA: Ja też Cię kocham i potwornie tęskniłam. Idź się rozpakuj, przywitaj z rodzicami, a potem….

MATEUSZ:A potem przyjdę do Ciebie i może gdzieś pójdziemy albo posiedzimy razem w domku dobrze?

ALA: Pewnie.

Pocałowałam go jeszcze raz i poszłam do domu.
Pomogłam mamie zrobić obiad i czekałam na Mateusza. Około godziny 16.00 przyszedł do mnie. Skoro tak późno to wiedziałam, że cały wieczór będzie nasz. I tak też było.
Poszliśmy na spacer po parku, usiedliśmy na ławce przytuleni do siebie, rozmawialiśmy:

ALA: I jak tam było na kolonii?

MATEUSZ: Oprócz tego,że strasznie tęskniłem to było fajnie. Poznałem wielu nowych ludzi. A właśnie za parę dni ma mnie odwiedzić Rafał, bardzo się a zaprzyjaźniłem. Mieszka nie daleko, jakieś 7 km od nas. Chciałbym abyś go poznała

ALA: Dobrze,z chęcią go poznam. A ładne dziewczyny tam były?

MATEUSZ:No baa takie ładne laseczki…

Ale takiej jak ty ślicznotki nie było kochanie.

ALA: No ja myślę…

Zaczęliśmy się śmiać.

MATEUSZ: Kocham Cię nad życie Księżniczko.

Nie zdążyłam słowa powiedzieć bo włożył mi swój język do ust i bardzo namiętnie i słodko pocałował. Uwielbiam te jego pocałunki….

ALA: Kocham Cię najbardziej na świecie Misiu…

Przytulił mnie jeszcze mocniej do siebie.

MATEUSZ: Obiecaj, że nigdy mnie nie opuścisz.

ALA: Obiecuję. Ty też mi to obiecaj.

MATEUSZ: Na zawsze razem!

Siedzieliśmy jeszcze chwilkę na ławce, a potem chcąc od izolować się od świata poszliśmy za miasto. Nie mieliśmy daleko.
Usiedliśmy na łące pełnej kwiatów.

MATEUSZ: Pamiętasz jak tutaj spytałem czy zostaniesz moją dziewczyną?

ALA: Jak mogłabym zapomnieć… Jestem z Tobą taka szczęśliwa.

MATEUSZ: Ja z Tobą też. Daj buziaka i to szybko.

Pocałowałam go w czółko, w nosek i w usteczka.

MATEUSZ: Mmmmm….. jak słodko… zaraz się rozpłynę….

Zaczęłam się śmiać. Posiedzieliśmy jeszcze troszkę i poszliśmy do domku. Każdy do swojego…

Kilka dni później…
Kilka dni później przyjechał kumpel Mateusza, Rafał.

MATEUSZ: Poznajcie się to jest Rafał, a to moja Alunia.
RAFAŁ: To ty jesteś tą ślicznotką Mateusza…. dużo o Tobie słyszałem.
ALA: heh naprawdę?
RAFAŁ: No tak… Mateusz mi bardzo wiele o Tobie opowiadał…
ALA: Misiu, może ja pójdę, a wy sobie pogadajcie. Spotkamy się później.

I pocałowałam go delikatnie w usteczka.

MATEUSZ: Dobrze kochanie.

Poszłam z Agą na zakupy.
A tym czasem:
RAFAŁ: Niezła laleczka z tej Twojej Alusi.
MATEUSZ: Ona nie jest jakąś pusta panienką. Jest śliczna ale również i mądra.
RAFAŁ: Tak wiem, nic takiego przecież nie powiedziałem. A gdzie ona mieszka?
MATEUSZ: oo tam -pokazał palcem
MATEUSZ: A zresztą co cię tak interesuje???
RAFAŁ: Tak z ciekawości pytam stary.
MATEUSZ : Okej

W czasie kiedy Mateusz był z Rafałem, ja świetnie się bawiłam z Agą chodząc po sklepach. Chciałam coś kupić Mateuszowi hmm…. słuchawki !!! Kupie mu słuchawki do telefonu….

ALA: Aguś musimy iść jeszcze do jednego sklepu.
AGA: Po co?
ALA: Po słuchawki do telefonu.
AGA: Przecież masz. To po co ci następne?
ALA: Nie mi , Mateuszowi…
AGA:Acha … to chodźmy

Kiedy wróciłam do domu ktoś zapukał do drzwi. Otwieram,a za nimi stoi kto? Rafał…
RAFAŁ: Cześć! Witam piękną Panią!
ALA: A cześć! Co cie do mnie sprowadza, Mateusza tu nie ma.
RAFAŁ: Wpadłem Cie odwiedzić
ALA: Zapraszam do środka/
RAFAŁ: Ładnie tu masz, A co to nie ma nikogo w domu?
ALA: dziękuje. No tak. Mama w pracy, tato też ,a brat u babci.
RAFAŁ: To świetnie-wyszeptał.
ALA: Mówiłeś coś?
RAFAŁ: Nie.
ALA: Napijesz się czegoś?
RAFAŁ: Może soku, jeśli mogę prosić.
ALA: Pewnie, już przynoszę.

Przyniosłam sok i siadłam na kanapie. Rafał siadł koło mnie i momentalnie się przysuwał. Kiedy był już blisko mnie objął mnie.

ALA: RAFAŁ!!! Co ty robisz?

Wtedy on złapał mnie z całych sił i zaczął bardzo namiętnie całować. Próbowałam mu się wyszarpać… piszczałam, to on zatkał mi usta ręką, a drugą wsadził pod spódniczkę, całując mnie po szyi idąc w dół. Potem siadł na mnie, żebym mu nie uciekła i ściągnął mi bluzkę i nie miałam siły mu się wyrwać i uciec. Chciałam żeby to się skończyło i nie doszło do niczego więcej… myślałam jak uciec… Kiedy jego ręce „wędrowały ” po mojej twarzy ugryzłam go z całych sił… aż odskoczył z bólu.
Wtedy wzięłam bluzkę i…
Wtedy wzięłam bluzkę i uciekłam. Po drodze ją ubrałam. W oczach pełnych łez pobiegłam do Agi.
AGA: Co się stało?
ALA: Bo … Bo….
Nie mogłam nic więcej z siebie wydusić.
AGA No co do cholery ?
ALA:Rafała próbował mnie zgwałcić…
AGA: Co?
Aga przytuliła mnie z całych sił.
AGA: Trzeba iść powiedzieć twoim rodzicom, iść na policję, a przede wszystkim do Mateusza…
ALA: Nie do Mateusza nie!
AGA: On powinien wiedzieć jakiego ma „przyjaciela”.
ALA: NIE, nie chcę psuć ich przyjaźni.
AGA: Co ? To ma być przyjaźń? że Rafał chciał dziewczynę przyjaciele przelecieć?
Zaczęłam jeszcze bardziej płakać…
AGA: Nie płacz już. Ubierz się i pójdziemy na policję
ALA: Nie , nikomu o tym nie mów!
AGA: Ale….
ALA: Obiecaj
AGA: Nie mogę jesteś moją przyjaciółką, musze coś z tym zrobić…
ALA: W takim razie żegnaj!
AGA: Zaczekaj nie powiem nikomu. Teraz chodź pożyczę Ci jakieś moje ciuchy. I nie płacz.

Wypiłam gorącą herbatę, opowiedziałam wszystko Agnieszce. Ogarnęłam się trochę i zadzwoniłam do mamy, że przenocuje u Agi.

Następnego dnia wróciłam do domu. Mama nic nie zauważyła, nic nie podejrzewała. Nawet nie zdziwiło ją to , że drzwi były otwarte.
Poszłam do swojego pokoju.
SMS OD MATEUSZA: „Spotkamy się dzisiaj? Przyjdę po Ciebie za godzinkę”
ALA: „OK”
Było mi ciężko no ale cóż to mój chłopak w końcu.
No więc Mateusz przyszedł do mojego pokoju.
MATEUSZ: Cześć kochanie!
Pocałował mnie w usta.
MATEUSZ: To co idziemy na spacer? do kina? na pizze?
ALA: Wolałabym zostać w domu.Nie masz nic przeciwko?
MATEUSZ: To może skocze do wypożyczalni i wieczorem obejrzymy sobie film?
ALA: Dobrze.
MATEUSZ: To daj buziaka i do wieczora. mauuh

Cały czas myślałam , o tym co by mi zrobił gdybym nie uciekła… to było straszne… myśli krążyły mi po głowie . Powiedzieć Mateuszowi czy nie?
To jego przyjaciel nie mogę mu tego zrobić , ale z drugiej strony jakby był jego przyjacielem to by nie podrywał mu dziewczyny.
Powiem, powiem mu dzisiaj.
Muszę być z nim szczera. Rodziców miało nie być dzisiaj wieczorem w domu bo pojechali do znajomych, a bart u babci, więc będę mogła spokojnie z nim porozmawiać.

Około godz. 19.00 przyszedł Mateusz.

MATEUSZ: No hej misiaczku! Jak nasze plany na wieczór? Wypożyczyłem parę filmów. A i twoi rodzice pozwolili mi zostać na noc u ciebie ! Cieszysz się skarbie?
ALA: No pewnie , że się ciesze.
Powiedziałam niepewnie.
MATEUSZ: Aluś czy coś się stało? Jeżeli nie chcesz to nie zostanę na noc.
ALA: Chcę , Mateusz chcę.
MATEUSZ: No to o co chodzi?
ALA: Nic, kochanie. Przejdzie mi.
MATEUSZ: Na pewno?
ALA: Tak, to co oglądamy film? To ty włącz, a ja zrobię coś do jedzenia.
MATEUSZ: Zapowiada się miły wieczór. Zr
Zrobiłam spaghetti i „podkradłam” mamie czerwone wino.
Oglądaliśmy romantyczna komedię wtuleni w siebie. Czułam się bezpiecznie w jego ramionach, a jednocześnie niepewnie. Bardzo chciałam mu o tym powiedzieć , ale coś mnie powstrzymywało.
Kiedy kończył się film Mateusz zaczął mnie bardzo namiętnie całować jak nigdy wcześniej.
Zaczął rozpinać mi guziki od bluzki. Automatycznie się od niego odsunęłam.

MATEUSZ: Przepraszam, myślałem , że Ty też tego chcesz.
Zaczęłam płakać.
MATEUSZ: Na prawdę przepraszam Aluś
Probował mnie objąć ale nie pozwoliłam mu.
MATEUSZ: Co ci jest kochanie? Jeśli nie jesteś gotowa to okej rozumiem. Ale bądź ze mną szczera.
ALA: Bo , był tu wczoraj Rafał i…
Zaczęłam jeszcze bardziej płakać
MATEUSZ: Co ten sukin*** ci zrobił?
ALA: Próbował mnie ….
Nie umiałam tego powiedzieć…
MATEUSZ: Co? Ja tego tak nie zostawię bądź tego pewna. Nie ruszaj się z domu za jakąś godzinkę wrócę.
ALA: CO ty robisz? Mateusz?

Wybiegł z domu . Byłam ciekawa gdzie go „poniosło” . Do Rafała? Czekałam na niego długo.

A on pojechał do Rafała z kumplem bo miał samochód.
RAFAŁ: Cześć Mati! Coś się stało?
MATEUSZ: Masz czelność jeszcze pytać?

Mateusz zamachnął się i strzelił Rafałowi…
RAFAŁ : Ej ! Co się z Tobą dzieje? uspokój się
MATEUSZ: Uspokój się? Próbowałeś zgwałcić moją dziewczynę.
RAFAŁ: A tam , chciałem z nią tylko porozmawiać bardzo grzecznie.
MATEUSZ: Ja bym tego tak nie nazwał! Z naszą przyjaźnią koniec ! Jeszcze raz ją tkniesz to inaczej porozmawiamy! Rozumiemy się?
RAFAŁ: Przecież nic złego nie zrobiłem.
Mateusz uderzył go jeszcze raz.
MATEUSZ: Żegnaj!

Po około 40 minutach był z powrotem.
MATEUSZ: Aluś już wszystko załatwione. Nikt nigdy cie nie tknie! Obiecuje! A Rafała juz nigdy nie zobaczysz.
Przytulił mnie z całych sił
MATEUSZ: Możesz być pewna, że z mojej strony nic złego Cię nie spotka, ani żadna krzywda! Obiecuję.
ALA: Wiem, dziękuje.
MATEUSZ: Jeśli chcesz to mogę pójść do domu.
ALA: Nie chce
MATEUSZ: To obejrzymy jeszcze jeden film. Nie płacz już kochanie moje.

Wytarł mi twarz i pocałował w czółko.
ALA: Kocham Cię
MATEUSZ: Ja ciebie też kochanie! I nie pozwolę żeby ktoś Ci zrobił krzywdę…
… Kochanie może Ty się połóż spać co? odpocznij , idź się wykąp, a ja Ci pościelę łóżko.
ALA: Dobrze dziękuje.
Wykąpałam się , a Mateusz pościelił mi łóżko. A sobie pościelił w drugim pokoju.
ALA: Dlaczego w drugim pokoju będziesz spał?
MATEUSZ: Tak będzie lepiej.
ALA: nie, ja chcę spać z Tobą. Przytulić się.
MATEUSZ: Idę się kąpać.
Ja w tym czasie przeniosłam mu poduszkę do swojego pokoju.
MATEUSZ: Gdzie moja poduszka?
ALA: U mnie kochanie czeka na Ciebie. zapraszam
MATEUSZ: Jesteś pewna?
ALA: Tak masz mnie grzać w nocy.
MATEUSZ: Seksownie wyglądasz w tej koszuli.
ALA: Dziękuje.

Wtuleni w siebie rozmawialiśmy całą noc. Nad ranem zasnęliśmy. Powtarzał mi cały czas: PRZY MNIE BĘDZIESZ BEZPIECZNA , KOCHAM CIĘ!”
Bardzo go kocham , wiem, że krzywdy mi nie zrobi.

Rano kiedy się obudziłam nie było koło mnie Mateusz………..
Rano kiedy się obudziłam nie było koło mnie Mateusza. Szłam do łazienki i zobaczyłam go w kuchni.
ALA: Dzień dobry kochanie! Co Ty tu robisz?
MATEUSZ : Wracaj do łóżka. Niespodzianka.
ALA: może ci pomogę?
Kiedy o to zapytałam wziął mnie na ręce i zaniósł do łóżka.
MATEUSZ: Nie ruszaj się stąd bo źle skończysz – zażartował.
Po 10 minutach przyniósł śniadanie do łóżka i zjedliśmy je razem.
Chciałam iść posprzątać to nie pozwolił, zaczął mnie gilgotać.
Nie mogłam powstrzymać się od śmiechu.
ALA: Przestań- ledwo wydusiłam z siebie.
MATEUSZ: Ani mi się śni. Niegrzeczne dziewczynki tak kończą.
Po paru minutach skończyły się te „tortury”, ale z łóżka i tak mnie nie wypuścił.
MATEUSZ: Moja księżniczko odpoczywaj, ja się zajmę wszystkim.
ALA: Nie teraz ty odpocznij.
MATEUSZ: To może zróbmy to razem…

Posprzątaliśmy po śniadaniu , ogarnęliśmy się i…

MATEUSZ: Kochanie dzisiaj wieczorem nie możemy się spotkać , bo będę miał gości.
ALA: Dobrze. Ja wybiorę się gdzieś z Agą… zapomniałam, że ona wychodzi z Wojtkiem…coś wymyślę…
MATEUSZ: To może chodź do mnie?
ALA: Nie, nie na kompie posiedzę, albo książkę poczytam.
MATEUSZ: No jak uważasz.

Popołudnie spędziliśmy osobno. Ja na małych przyjemnościach czyli zakupach , a Mateusz pomagał tacie.
Nie miałam pomysłu co robić…
Słuchając muzyki myślałam o Mateuszu, jakie mam szczęści , że go mam,”że jest taki kochany i wyrozumiały. Nie potrafiłabym już żyć bez niego.
On już pragnie czegoś więcej , a ja nie chce jeszcze, jeszcze za wcześnie i ten Rafał jeszcze. Wiem , że on poczeka, że zrozumie. Ale nie może czekać w nieskończoność. I co ja mam zrobić??”

Te myśli przerwała mi dzwoniąca komórka.

MATEUSZ: Co tam kochanie?
ALA: A właśnie myślałam o tobie, a tak po za tym to się nudzę. A co tam u ciebie? Jak goście?
MATEUSZ: Spóźniają się. A konkretnie to o czym o mnie myślisz??
ALA: A zostawię to dla siebie ….
MATEUSZ: Oj no dobrze, dobrze. To ja będę kończył. Do jutra … albo zadzwonię jeszcze później. Papatki skarbie.
ALA: Pa pa

Wieczór spędziłam samotnie , wokół kłębiły się tylko myśli o Rafale, Mateuszu i tym wszystkim . Mateusz nie zadzwonił . Czekałam do 23.00 i położyłam sie spać.

Rankiem otwieram oczy i widzę przed nimi Mateusza.

ALA: Mateusz to ty? Czy to mi się śni? Co ty tu robisz?
MATEUSZ: Nie cieszysz się , że jestem?
ALA: Pewnie , że się ciesze kochanie moje – powiedziałam z uśmiechem na twarzy.
MATEUSZ: Ubieraj się bo porywam Cie dzisiaj.
ALA: Co ty znowu wykombinowałeś?
MATEUSZ: Nie marudź , tylko wstawaj skarbie.
ALA: Daj mi 15 minut.
MATEUSZ: Dobrze. Może pomóc Ci się ubrać??

Przez chwile zastanawiałam się czy mu odmówić czy się zgodzić . Zobaczyłam taki błysk nadziei w jego oczach, ale nie mogłam się zgodzić.

ALA: Nie dzisiaj kotuś.

I niespodziewanie poczułam cmoknięcie jego warg.
Odwzajemniłam ten słodki pocałunek.
Uwielbiam , kiedy całuje mnie tak znienacka , kiedy w ogóle nie spodziewam. Wtedy przechodzi mnie dreszcz podniecenia.

ALA: Kochanie chwilka i możemy wychodzić.

Jakieś 30 minut później byliśmy w lesie…
Jakieś 30 minut później byliśmy w lesie.
ALA: Po co mnie tu przyprowadziłeś?
MATEUSZ: Żeby pospacerować. Słyszysz? to dzięcioł…
ALA: Wariat!

Oboje zaczęliśmy się śmiać.

MATEUSZ: Podoba Ci się tutaj?
ALA: No jasne, z Tobą wszędzie mi się podoba.
MATEUSZ: Kocham Cie mój skarbie !
ALA: Ja Ciebie też kocham.

Po tych słowach Mateusz oparł mnie o drzewo i zaczął bardzo namiętnie całować i złapał za pośladki.
Czułam jak przechodzą mnie dreszcze.Chciałam się poddać chwili … Lecz Mateusz nagle przestał mnie całować.

MATEUSZ: Idziemy dalej?

Ja tylko się uśmiechnęłam i mocno go przytuliłam. Złapał mnie za rękę i poszliśmy dalej.

Jakieś dwie godziny później rozmawiając o przyszłości, wróciliśmy do miasta.

MATEUSZ: Kotku obiecałem, że pomogę tacie , ale przyjdę po Ciebie o 18.00 . Ubierz się ładnie.
ALA: Co ty znowu kombinujesz?
MATEUSZ: Bądź gotowa przed 18.00

I poszliśmy do domu…

Zgodnie z umową byłam gotowa na czas. Przeglądając się w lustrze usłyszałam pukanie do drzwi otwieram , a tam Mateusz ubrany w garnitur , aż mnie zamurowało.

ALA: Czemu się tak wystroiłeś? Gdzie mnie zabierasz?
MATEUSZ: Na kolacje.
ALA: Bo zaraz sobie pomyśle , że chcesz mi sie oświadczyć.
MATEUSZ: Z chęcią bym to zrobił ale chyba jesteśmy za młodzi jeszcze na zakładanie rodziny.
ALA: No tak, ale czy mamy jakieś święto? Z jakiej to okazji?
MATEUSZ: Z żadnej. Tak po prostu. Chodźmy bo zarezerwowałem stolik.
ALA: Dobrze , już idziemy.

Weszliśmy do restauracji Mateusz odsunął mi krzesło abym usiadła. Kelner podszedł i zapalił świece. Czułam sie jak prawdziwa dama. Zamówiliśmy spaghetti i jedliśmy razem makaron. Kiedy kończył się makaron nasze usta się delikatnie dotykały…

ALA: Kochanie czy jest tu aby nie za drogo?
MATEUSZ: O to sie nie martw.
ALA: Ale…
MATEUSZ: Żadne ale.
ALA: Wiesz co?
MATEUSZ: Tak Aluś?
ALA: Kocham Cie
MATEUSZ: Ja Ciebie też kocham mój aniołku.

Jakieś pół godziny później szliśmy już spacerkiem przy świetle księżyca gdy nagle stanęliśmy i Mateusz zaczął bardzo namiętnie mnie całować jak wtedy w lesie… Poczułam odrobinę pożądania i zapragnęłam więcej.

ALA: Może pójdziemy do mnie?
MATEUSZ: Jeśli chcesz to nie ma sprawy.
ALA: To chodźmy.

ALA: Nie ma nikogo. Jesteśmy sami .
MATEUSZ: To jakaś propozycja?
ALA: Może…
MATEUSZ: Zawsze musisz być taka tajemnicza?

Wtedy zaczęłam rozpinać mu koszule

MATEUSZ: Alu czy na pewno tego chcesz?
ALA: Tak
MATEUSZ: Ale jesteś tego pewna?
ALA: Pragnę Cię.

Zaczęliśmy się całować , nasze ubrania znalazły się na podłodze , a my w łóżku…
Czułam jak wypełnia mnie wulkan rozkoszy. To było uczucie nie do opisania.
Nie żałowałam , że się na to zdecydowałam i widziałam w oczach ukochanego radość i spełnienie.
Po upojnej nocy, leżeliśmy obok siebie nadzy:

MATEUSZ: Żałujesz tego?
ALA: Nie… to jeszcze bardziej nas do siebie zbliży i wzmocni nasz związek.
MATEUSZ: Kocham Cie moja kobietko
ALA: Ja Ciebie też kocham mój mężczyzno.

Kiedy się na zewnątrz zrobiło jasno Mateusz ubrał się i wyszedł by moi rodzice go nie widzieli. Spotkać się miałam z nim dopiero wieczorem.
Nie wiem dlaczego czułam się taka szczęśliwa , hmmm może dlatego , że jestem jego pierwszą prawdziwą dziewczyną.

Nadszedł wieczór. Mateusz przyszedł do mnie,

ALA: Mateuszku powiedziałeś komuś o tym?
MATEUSZ: O czym?
ALA: No wiesz…
MATEUSZ: No nie wiem
ALA: Nie wygłupiaj się.

On zaczął się śmiać.

MATEUSZ: Nikomu nie mówiłem, to nasza sprawa.
ALA: Masz rację, ciesze się, że tak do tego podchodzisz. Myślisz , że dobrze zrobiliśmy? Że to odpowiedni moment?
MATEUSZ: Nigdy nie jest odpowiedni moment.

Zrobił się nagle taki poważny i kontynuował dalej:
A czy dobrze zrobiliśmy? hmm Ja niczego nie żałuje tak bardzo Cie kocham, że chciałem to zrobić z tobą nie z inną . A czy Ty uważasz , że dobrze zrobiłaś nie wiem , sama sobie musisz odpowiedzieć na to pytanie . Wiedz jedno kochanie , że nie zrobiłem tego po to żeby Cie zaliczyć i zostawić, nie. Po prostu Cie kocham i ciesze się, że właśnie mi oddałaś swoją dusze i ciało, i że mi tak zaufałaś. Bądź pewna kochanie , że Cie nie zawiodę.

Te słowa rozwikłały moje wszystkie wątpliwości.

MATEUSZ: Alu powiedz mi czy chciałabyś to kiedyś powtórzyć?
ALA: Tak, z tobą zawsze.

Wtedy zobaczyłam lekki uśmiech na jego twarzy.

MATEUSZ: A jeśli chodzi o zabezpieczenie to nie martw sie o to i zaufaj mi.
ALA: Ufam , jak nikomu innemu.

Kiedy tak siedzieliśmy , słuchając muzyki, Mateusz popatrzył mi głęboko w oczka i nagle:

MATEUSZ: Aluś , księżniczko jesteś moją najlepszą dziewczyną jaką kiedykolwiek miałem

Zarumieniłam się tylko , nic nie odpowiadając. Bo przecież nie mogłam odpowiedzieć mu to samo , bo on był moim pierwszym chłopakiem.
Następnego dnia miałam jechać do babci na cały dzień, a wieczorem miałam spotkać się z Mateuszem. On na to miast miał jechać z tatą do Wrocławia na giełdę. Więc każde z nas miało zaplanowany dzień.
Nie mogłam się cały dzień na niczym skupić, byłam taka szczęśliwa i rozpromieniona jakbym co dopiero się zakochała… czułam to co na początku , czyli miłość kwitła. Rozwija się powoli jak piękny kwiat róży, tylko mam nadzieję , że bez kolców.
Pomagałam babci w sprzątaniu, spotkałam się z koleżanki z babci wioski.
I jakoś minęło mi miło popołudnie.Lecz trochę byłam zaniepokojona, że Mateusz mi nie odpisał, ani nawet nie zadzwonił. Hmm może rzeczywiście nie miał czasu, bezsensu było sobie coś wkręcać. Przecież wieczorem ma do mnie przyjść i obejrzeć ze mną tą nową romantyczną komedie co weszła na dvd.
Więc kiedy nadszedł już wieczór z uśmiechem na twarzy wróciłam do domu, przebrałam się w spódniczkę (która bardzo lubił Mateusz), i przygotowałam nam małą kolacje.
Minęła godzina, a Mateusza nadal nie było, trochę się zaniepokoiłam, ale czekałam cierpliwie.
Kiedy dochodziła już 23 byłam po prostu wkurzona , że mnie wystawił…ale też wiedziałam , że musiało sie coś stać…ani jednego telefonu od niego przez cały dzień, zupełnie nic. Było późno więc położyłam się spać, a następnego dnia , o świcie poszłam do domu Matuesza, lecz nikogo nie zostałam. Hmm to już było niepokojące. Postanowiłam zadzwonić do Wojtka, może on wie co się stało.

ALA:Halo, Wojtek. Wiesz może co się dzieje z Mateuszem? Byliśmy wczoraj umówieni, a on nie przyszedł, poszłam dzisiaj sprawdzić do niego do domu czy coś się stalo, a tam nikogo nie ma.
WOJTEK : Ala , to ty nie wiesz?
ALA: Czego mam nie wiedzieć?!
WOJTEK: No bo Mateusz wczoraj wracając z tatą z Wrocławia miał wypadek samochodowy. Zderzyli się z tirem i to niestety od strony pasażera, jego tato ma złamaną noge, a Mateusz (głos mu zadrzżał)….Matuesz leży w stanie ciężkim , we Wrocławskim szpitalu. Jest w śpiączce i nie wiadomo czy się obudzi. W nocy miał ciężką operacje. Dzisiaj będe do niego jechał, chcesz jechac ze mną?
ALA: Jeszcze pytasz?? (rozpłakałam się) o ktorej jedziesz??
WOJTEK: Za godzine.
ALA: Ok za niedługo będę u Ciebie.

Pobiegłam do domu czym prędzej , cała zapłakana. Wytłumaczyłam mamie co się stało i poszłam do Wojtka.
Jechalismy jakies 50 minut do szpitala. Natychmiast poszliśmy nad oddział , na którym leżał mój ukochany. Spotkałam tam mame Mateusza.
MAMA MATEUSZA: Lekarze nie dają mu…. nie dają mu dużysz szans na przeżycie… (powiedziała mi zapłakana mama kiedy zobaczyła mnie w drzwiach)
Nie mogłam pochamować moich łez , mimo iż wiedziałam , że w niczym tu nie pomogą. Jeszcze bardziej zdenerwowałam tym mame Matuesza i wyszła . Zostawiając mnie z nim samą.Popatrzyłam na niego… zlapałam go za ręke…
ALA: Mateusz , wyjdziesz z tego! Nie poddawaj sie rozumiesz? Nie odejde stąd do póki nie otworzysz oczu i nie powiesz mi , że dasz radę. Mateusz kocham Cie! Jeśli nie zrobisz tego to zrób to dla mnie! Ja bez Ciebie nie dam rady… Mateusz .. potrzebuje Cie.
Wtedy wszedł Wojtek. Potrzedł do mnie i przytulił.
WOJTEK: Gdyby Mateusz teraz to zobaczył to by mi dał,(chciał rozluźnić admosferę)Aluś, on z tego wyjdzie. To twardy chłop. Wyjdzie, rozumiesz. Nie płacz już.
Siedziałam przy nim calą noc… nie wróciłam do domu. Zadzwoniłam tylko od mamy. Była bardzo wyrozumiała, pozwoliła mi zostać. Jego mama też od niego nie odchodziła na krok.
Około trzeciej nad ranem kiedy ściskałam jego dłoń poczułam jak rusza palcami, zawołałam więc lekarzy. Powiedzieli , że to dobry znak…
Jednak pół godziny później… na monitorze urządzenia zobaczyłam poziomą linie i szybko wezwałam lekarzy. Akcja ratunkowa trwała godzine… ale nie udało się go uratować.

Nie mogłam znieść tej myśli, że jego już nie ma… Dał mi tyle szcześcia. Dał mi poznać co to miłość , zaufanie. Dlaczego odszedł?? Dlaczego?
W jednej chwili miałam wszystko , a w drugiej już nic… Jaki to życie ma sens?? Nie mogę… nie mogę tak dłużej… Całe trzy dni ,aż do pogrzebu przepłakałam.
Kiedy przyszedł dzień pogrzebu nie mogłam słuchać księdza, patrzeć na ludzi. NIe chciałam. Pragnęłam tylko znaleźć się z moim Mateuszem.
Po pogrzebie zostałam nad grobem. Zostałam… i mówiłam do niego jakby tu był.
ALA:Kocham Cie Mateusz! Będziemy razem, już niedługo obiecuje.

Wyciągnęłam kartke z kieszeni i tabletki. Położyłam się obok grobu i połknełam tabletki.

AGNIESZKA(opowiada)

Kiedy ją znaleźśliśmy, dzien po pogrzebie Mateusza było już zja późno żeby ją uartować. Odeszła ze swoim ukochanym. Obok niej leżała tylko karteczka, z napisem: „Bez niego życie nie ma sensu, on był moim życiem. Musiałam odejść. Kocham was wszystkich ale jego bardziej. Przepraszam”

...

Na tym blogu będzie publikowane historia Ali i Mateusza myślę że się spodobaa ;)